ACT i twórcza beznadzieja – jak przestać walczyć z tym, co czujesz
Czy zdarzyło Ci się kiedyś z całych sił próbować „pozbyć się” złego samopoczucia, smutku, lęku czy stresu – i mimo wysiłku czułeś się tylko gorzej?
W psychoterapii opartej na ACT (terapii akceptacji i zaangażowania) nazywamy to „agendą kontroli emocji” – czyli próbą ciągłego zarządzania tym, co czujemy. I choć wydaje się to logiczne – przecież każdy chce czuć się dobrze – to w praktyce… często prowadzi nas na manowce.
W tym artykule chcę Ci przedstawić pojęcie twórczej beznadziei – kluczowego momentu zwrotnego w ACT, który może pomóc Ci zrobić miejsce na autentyczną zmianę.
Co to jest twórcza beznadzieja?
Nie chodzi tu o „beznadziejność” w potocznym sensie. Chodzi o twórcze, świadome uświadomienie sobie, że to, co robiliśmy do tej pory, by kontrolować nasze emocje – po prostu nie działa.
To moment, w którym zamiast walczyć z tym, co czujesz, zaczynasz zauważać, jak ta walka wpływa na Twoje życie.
ACT nie mówi: „Porzuć wszystkie strategie, które znasz”. Mówi: „Zobaczmy razem, co z tego naprawdę Ci służy – a co tylko pogłębia cierpienie”.
Czy to znaczy, że emocji nie trzeba kontrolować?
Nie do końca. Niektóre strategie „kontroli” są pomocne – jak ćwiczenia fizyczne, modlitwa, medytacja czy dobre jedzenie. ALE… wszystko zależy od intencji.
Tutaj znajdziesz link do tekstu pt. Kiedy Warto Kontrolować, a Kiedy Akceptować? Poradnik ACT
Jeśli ćwiczysz, by zadbać o zdrowie i kontakt z ciałem – super.
Ale jeśli ćwiczysz obsesyjnie, by „uciec” od lęku czy niskiego poczucia własnej wartości – może to Cię coraz bardziej wyczerpywać.
Kluczowe pytanie brzmi: czy to, co robisz, naprawdę działa w dłuższej perspektywie? Czy prowadzi Cię do życia, którego pragniesz?
Trzy pytania, które otwierają oczy (i serce)
Podstawowe ćwiczenie w twórczej beznadziei opiera się na trzech prostych, ale potężnych pytaniach. Ich celem jest nie ocena, ale refleksja: czy twoje dotychczasowe strategie naprawdę działają? Oto one:
1. Co próbowałeś/próbowałaś robić, żeby poradzić sobie z trudnymi myślami i uczuciami?
To mogą być różne rzeczy: unikanie rozmów, ucieczka w pracę, alkohol, sport, medytacja, jedzenie, zakupy, seriale, kontrolowanie innych lub samego siebie. Tu nie chodzi o to, by to ocenić, ale by zobaczyć, co naprawdę robisz, gdy pojawiają się niechciane emocje.
2. Jak to działało – szczególnie w dłuższej perspektywie?
Może coś pomagało na chwilę, ale czy zbliżyło cię do życia, na jakim ci zależy? Czy przyniosło ulgę na dłużej? Czy poprawiło twoje relacje, zdrowie, poczucie sensu?
3. Jaką cenę zapłaciłeś/zapłaciłaś za te sposoby radzenia sobie?
Może utraciłeś kontakt z ważnymi osobami? Może straciłaś zaufanie do siebie? Może wyczerpałeś się próbami kontroli? To pytanie pomaga zobaczyć koszty emocjonalne, relacyjne i życiowe zbyt dużego polegania na „strategiach kontroli”.
Skala, czyli jak ocenić „działanie” twoich strategii
Jednym z kluczowych momentów w pracy z twórczą beznadzieją jest przyjrzenie się skuteczności naszych dotychczasowych sposobów radzenia sobie z trudnymi emocjami i myślami. Ale zamiast oceniać siebie, pytamy: Czy to, co robię, rzeczywiście mi służy?
W tym celu terapeuci ACT często posługują się skalą „działania” (workability). To nie skala moralna („czy to dobre/złe?”), ale praktyczna:
🧭 Czy to, co robisz, zbliża cię do życia, jakiego pragniesz?
✅ Jeśli tak – to działa.
❌ Jeśli nie – to nie działa (nawet jeśli w danej chwili przynosi ulgę).
I co dalej?
Gdy widzimy, że dotychczasowa droga nie działa – często pojawia się smutek, zniechęcenie, może złość. Ale to właśnie ten moment otwiera drzwi do czegoś nowego.
Nie musisz już walczyć z tym, co czujesz. Możesz zacząć żyć tak, jak chcesz – nie pomimo swoich emocji, ale razem z nimi.
W ACT mówimy: „To nie chodzi o to, by czuć się dobrze. Chodzi o to, by czuć – i żyć – naprawdę”.
Podsumowanie
Twórcza beznadzieja to pierwszy krok ku akceptacji i życiu opartemu na wartościach. To odwaga, by zatrzymać się, spojrzeć uczciwie na swoje strategie ucieczki – i zadać sobie pytanie: czy to mnie prowadzi tam, gdzie chcę być?
Jeśli czujesz, że utknąłeś w walce ze sobą – być może to właśnie ten moment zwrotny. Nie po to, by się poddać. Ale po to, by odnaleźć coś zupełnie nowego.